Inwazja potworów – korporacyjne show

by | Jun 25, 2016 | Nowości, Wywiady | 1 comment

Dzisiaj mało artystycznie, ale nieustannie o człowieku – czym jest praca w korporacji i do czego może nas doprowadzić? Chociaż może zahaczymy trochę o sztukę bo czy praca w korporacji nie jest pewnego rodzaju sztuką? Na pewno wymaga, a może nawet wymusza na nas wiele poświęceń podobnie jak różnego rodzaju pasje od artystów z tą różnicą, że oni robią to co kochają a my to co musimy żeby przetrwać. A może popularne określenie „wyścig szczurów” oraz to, że korporacja niszczy to tylko mit? Bo czy nie jest tak, że w wielkich firmach możemy się rozwijać, że wygrywają najlepsi, a z kolei najlepsi ciągną do góry tych słabszych? Kim są korporacyjne potwory? Czy to określenie bardziej pasuje do Pracowników czy do Pracodawców, a może w dużych firmach nie ma miejsca na sentyment i zarówno jedni jak i drudzy czerpią przyjemność z pogrążania innych? No właśnie, jak to jest naprawdę? Może dzisiaj się dowiemy bazując na doświadczeniu i spostrzeżeniach Pracowników zatrudnionych w wielkich korporacjach.

Pracę w korporacji rozpoczęłam ponad 8 lat temu. Najpierw pracowałam na sprzedaży, która zapowiadała się bardzo obiecująco. Jednak pomimo samorealizacji, osiągania celów, wsparcia zespołu, (który do tej pory bardzo miło wspominam) brakowało terminowości w wypłacaniu prowizji oraz stabilności zatrudnienia. Były to jedyne czynniki, jakie sprawiły, że wzbudziła się we mnie potrzeba zmiany – po pierwsze bezpieczeństwo, które miła dawać stała umowa o pracę a także większe zarobki. Jedyne co przychodziło mi wtedy do głowy to jeszcze większa korporacja, która mogła zapewnić rozwój, dogodne warunki finansowe, miłą atmosferę w pracy, bogaty fundusz socjalny, może nawet awans, do którego podchodziłam wtedy z wielkim dystansem a niepotrzebnie ponieważ dziś zajmuje stanowisko kierownicze. Gdybym dziś mogła cofnąć się w czasie to nie wybrałabym pracy w kolejnej dużej firmie, więc może dobrze się stało, bo gdyby nie decyzje podejmowane bez przemyślenia w młodości nie mogłabym pochwalić się dzisiaj tak bogatym CV i tak dużym doświadczeniem.

“Ważni bardzo są ludzie i ich podejście. Szef, ale też to, kto jest w zespole, czy jest zadowolony z pracy i z życia czy nie 🙂 uważam też, że jeśli ludzie mają za dużo pracy to też nie będzie dobrze, choćby zaczynali z mnóstwem zapału i energii, dlatego trzeba walczyć o to, żeby pracy było tyle, żeby ją w 8 godzin zdążyć wykonać. To jest do zrobienia.”

Zazwyczaj zaczyna się niewinnie. Wchodzisz do świata korporacji i wydaje się, że za normalną 8 godzinną pracę otrzymujesz pensję, premię, benefity, innego rodzaju bonusy, darmowe wyjścia firmowe, gadżety, nagrody a jedyne czego się wymaga to zaangażowanie, utożsamianie się i realizacja celów firmy  – proste i oczywiste, prawda? No i jakże kuszące 🙂 Początki są fajne (przynajmniej ja je miło wspominam), ponieważ dużo odkrywamy, uczymy się nowych rzeczy i dostrzegamy, że możemy więcej niż sami od siebie wymagaliśmy. Jesteśmy chętni i gotowi do nowych wyzwań, każda pochwała, zachęta, każdy nowy projekt czy zadanie zlecone przez przełożonych jest możliwością do wykazania się, do zdobycia doświadczenia – to inwestycja w samego siebie. Ale przychodzi taki moment, gdzie okazuje się, że rozwinęliśmy skrzydła wystarczająco mocno, zostaliśmy ekspertami w wielu dziedzinach, które często przekraczają zakres naszych obowiązków, a mimo to ciągle jesteśmy w tym samym miejscu. Przychodzi taki moment, kiedy uświadamiamy sobie, że to już nie jest możliwość rozwijania samych siebie, tylko sprytny zabieg firmy polegający na wyzyskiwaniu i wykorzystywaniu pracowników, a przecież nie o to nam chodziło.

Dzisiaj realizuje się jako kierownik w jednej z dużych instytucji finansowych. No właśnie, tylko czy ja się na pewno realizuje? Czy nieustanny stres, wewnętrzny bunt, brak utożsamiania się z obecnymi celami firmy i niechęć a nawet brak zrozumienia i akceptacji dla zachodzących zmian pozwalają mi się realizować? Zdecydowanie nie. Ale zdobyte doświadczenie i umiejętności pozwalają na podjęcie słusznej i tej jedynej decyzji, że czas na zmiany. Ironia losu. Osiągasz upragniony cel, dochodzisz do miejsca do którego niewielu osobom udaje się dotrzeć i okazuje się, że przez lata Twoich starań sytuacja i strategia firmy zmieniła się tak drastycznie, że nie chcesz już uczestniczyć w dalszych losach jej działalności. To na całe szczęście nic złego, bo to tylko początek nowego i być może lepszego „jutro” 🙂

 

Ja jestem super zadowolona. Pracowałam w sektorze pozarządowym, publicznym, w małej prywatnej firmie i nigdzie mnie nikt tak nie docenił jak w mojej korporacji. Ale trafiłam na mądrych, wspierających szefów. Bardzo to doceniam. (…) Podwyżki to raz. A jeśli chodzi o moją motywacje to dużo zależy od mojego szefa i aktualnych obowiązków. W korporacji dużo jest bardzo fajnych, mądrych szefów. Dużo tez kiepskich, ale wtedy zawsze można zmienić stanowisko. Podczas pracy w korporacji nauczyłam się bardzo dużo. Zarzadzania ludźmi, motywowania ich. Miałam szefa Australijczyka, który potrafił do mnie zadzwonić i powiedzieć: Wiktoria, świetna robota twoje wystąpienie na tym spotkaniu, tylko to Ci chciałem powiedzieć. Pokazało mi to, jak pozytywny feedback potrafi sprawić, że człowiek czuje się w pracy dobrze. Sama tez go stosowałam w stosunku do mojego zespołu, a w Polsce to w ogóle nie jest norma.
Nauczyłam się tez podejmowania trudnych decyzji. I tego, ze lepsza decyzja niż jej brak.

Wiktoria

Project Manager, Sektor Finansowy

MOTYWOWANIE – CZY ONO ISTNIEJE?

Jest wiele czynników, które napędzają nas do pracy i sprawiają, że wykonujemy ją lepiej bądź też nie a nasze zaangażowanie jest minimalne. Motywowanie nie dotyczy tylko pracy, ale również naszego życia prywatnego i nie jest jedynie narzędziem, które powinno być wykorzystywane przez naszych przełożonych czy osoby zarządzające w firmie. Motywowanie to proces, który rozpoczyna się w nas samych.  A Wy umiecie siebie samych zmotywować do podjęcia konkretnych działań? 🙂

Motywowanie nie jest łatwym procesem, ale jeżeli motywację macie w sobie to łatwiej jest się odnaleźć i w firmie i w życiu prywatnym, a co za tym idzie łatwiej nam jest osiągnąć sukces, a nawet przyjąć porażkę, która jest motorem do pracy nad sobą i poprawy tego, co na dane niepowodzenie się złożyło. Z motywowaniem w pracy jest podobnie, tylko dużo zależy od tego, jakich technik motywacyjnych używa firma oraz nasz bezpośredni przełożony. Drugim ważnym aspektem jest fakt, że aby dobrze zmotywować Pracownika do działania i wykonania zadania to trzeba go po prostu znać i wiedzieć, jakie argumenty go przekonają i pozwolą mu osiągnąć założony cel. W swojej pracy spotykam różnych ludzi i wiem, że są osoby które chcą po prostu „zrobić swoje” i wyjść do domu nie angażując się w żadne dodatkowe projekty, więc nie zmotywuję ich do takiego zadania ani dodatkowym wynagrodzeniem, ani pogadankami o doświadczeniu, rozwoju itp., wiem jednak, że zmotywuje ich stabilność w wykonywanych przez nich obowiązkach, procesy które nie są poddane dynamicznym zmianom i modyfikacjom.

“Według mojego pracodawcy – jest motywacja. Wg większości pracowników, nie. Oczywiście wiąże się to z branżą naszą, czyli telefonia komórkowa. Mamy premie za sprzedaż (co powinno być motywujące), przeróżne konkursy itp. Niestety po tylu latach pracy, motywacja moja jest zdecydowanie na niższym poziomie niż kiedyś.”

Ciężko jest mi zrozumieć taką postawę, ponieważ osobiście staram się wykorzystać możliwości korporacyjne maksymalnie, ale szanuje to, że ktoś niekoniecznie musi lubić i chcieć rozwijać się w innych kierunkach, gonić za pieniędzmi, czy współpracować z innymi Departamentami, ponieważ w mojej firmie do najłatwiejszych zadań to nie należy. Ponadto, żeby chcieć coś osiągnąć, odczuwać satysfakcję i odpowiednio się zaangażować, a także pozwolić zmotywować siebie trzeba lubić to co się robi. Nie wiem jakie są Wasze doświadczenia, ale ja zauważam, że ludzie, którzy pracują w danej firmie, chociażby w miejscu w którym ja pracuję, nie koniecznie darzą sympatią i firmę i powierzone im zadania. W takiej sytuacji ciężko mówić o skutecznym motywowaniu skoro ktoś pracować po prostu nie chce, ale wie że musi, ponieważ rachunki same zapłacić się nie chcą.

Pracując ponad 7 lat w jednej z dużych instytucji finansowych spotkałam się z różnymi metodami motywowania, chociaż ostatnio coraz częściej z ich brakiem. Pomimo tego, że za pewne wielu osobom wydaje się, że sektor finansowy to miejsce, w którym zarabia się góry złota, o finansach mogłabym powiedzieć wiele, niestety niewiele dobrego. Chociaż pamiętam też czasy, kiedy pomimo niskiej podstawy, wypłacane były premie, dla których warto było się starać. Mogłoby się wydawać, że z biegiem lat, lat spędzonych u jednego Pracodawcy benefitów powinno być więcej, jednak pomimo licznych awansów, coraz większej ilości obowiązków i rosnącej odpowiedzialności jest ich znacznie mniej. Zarobki nie przekładają się na pełnioną funkcję, pochwała to historia, a motywowanie to pojęcie znane z Internetu, więc nawet zamiłowanie do wykonywanej pracy nie pomaga. Jednak jak widać nie wszędzie jest tak, że Pracownik to tania siła robocza, którą wykorzystuje się jak to tylko możliwe a wręcz przeciwnie niektóre firmy wychodzą z założenia, że można a nawet trzeba w Pracownika inwestować i się o niego starać, ponieważ stanowi on wartościowy i kluczowy element korporacji.

Łucja Lange, (www.langel.pl)

Paulina Kanak: Łucjo, od czego Twoim zdaniem zależy osiąganie sukcesów w korporacji? Trzeba posiadać odpowiednie kwalifikacje, mieć dobre układy, a może to po prostu fart? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Łucja: W tym miejscu przydałoby się parę wyjaśnień. Po pierwsze: co rozumiesz pod pojęciem „sukcesu” jako takiego i „sukcesu w korporacji”. Po drugie należy zastanowić się nad rodzajami korporacji.

Dla mnie sukces, to przeżyć życie w sposób świadomy, zgodny z własnym sumieniem, własnymi potrzebami i/lub marzeniami. Sukcesem w korporacji jest przeżyć bez poczucia straty czasu. Tak widzę to dziś. Niestety żadna ze znanych mi korporacji (tych, w których pracowała lub obserwowanych oczami znajomych) nie daje pewności, że prędzej, czy później pojawi się poczucie marnowania czasu. Poza tym praca w systemie (bez znaczenia, czy korpo, czy poza korpo) przysparza dużo stresu. Stres ten w moim przypadku przekłada się na zły stan zdrowia.

Paulina Kanak: Wspomniałaś, że w korporacji pracowałaś ostatni raz w 2010 roku. Jak oceniasz teraz swoje życie zawodowe, życie bez korporacji? Czy fakt, że nie masz styczności z  korporacją od około 6 lat zmienił cokolwiek w Twojej karierze, życiu?

Łucja: Ponownie — patrzysz przez pryzmat normy, do której nie należę. Życie zawodowe w moim przypadku nie jest tożsame z życiem zarobkowym. Jestem poza systemem.

Jeżeli pytasz o zmianę — tak, nastąpiła poprawa stanu zdrowia.

Paulina Kanak: Czym według Ciebie jest sukces i jak to pojęcie przyrównałabyś do pracy w korporacji?

Łucja: Nie przyrównuję go. Dla mnie przez lata życie w zgodzie ze sobą było najważniejsze. Sprawdzałam, czy mogę być trybikiem — ze swoją osobowością, wyróżnianiem się, żeby nie powiedzieć odstawaniem od grupy. Zdaniem współpracowników zrobiłam ogromną karierę (zaczynałam pracując na recepcji, jako pomoc — kończyłam na stanowisku Kontrolera Finansowego, Audytora Wewnętrznego). Dla mnie sukcesem było podjęcie decyzji o rezygnacji z takiego życia.

Paulina Kanak: Jak oceniasz możliwość rozwoju zawodowego w firmie, w której pracujesz? Czy łatwo jest awansować, osiągać sukcesy, czy raczej jest to niemożliwe? Często spotykamy się z ludźmi, którzy pomimo zapewnień firmy, że daje ona możliwość rozwoju, awansów, osiągania sukcesów itp. uważają, iż jest to niemal niemożliwe z uwagi na fakt, iż ludzie stanowią tylko tanią siłę roboczą. Dla firmy są wykresami, liczbami i statystykami, a w takich warunkach ciężko osiągnąć coś więcej. Jak Ty to oceniasz?

Łucja: Zależnie od tego jaka była struktura firmy — awans był mniej lub bardziej możliwy. Przy strukturach liniowych jest znacznie trudniej, bo awansować można jedynie jeśli szef odejdzie do innego działu lub innej firmy. W strukturach złożonych awans jest na wyciągnięcie ręki — chociaż nie zawsze zależy od posiadanych kwalifikacji, umiejętności czy predyspozycji.

Paulina Kanak: Jakie sposoby motywowania stosuje Twój Pracodawca? Czy stosuje je w ogóle i czy one wpływają w jakikolwiek sposób na Twoje działania w pracy?

Łucja: Zapewne chodzi o szkolenia, kasę, awans… Ale moim zdaniem motywuje się głównie (i nieskutecznie) poprzez gadanie o tym, że się właśnie motywuje i tym samym obiecuje się (bez szansy na realizację) różne cuda na kiju… Na mnie i tak żadna motywacja nie działała. Pracuję zadaniowo, na własną markę i dla wyższych celów. Ciężko mnie zmotywować 😉

Paulina Kanak: Jakie masz najbardziej przykre doświadczenia związane z pracą w korporacji? Z jakimi trudnościami się spotkałaś?

Łucja: Mobbing. Awantury o odstawanie od grupy itp. Duży stres, zupełnie niepotrzebny.

Paulina Kanak: Czego nauczyłaś się podczas pracy w korporacji?

Łucja: Że mogę robić wszystko. Mogę stać się dosłownie każdym.

Paulina Kanak: Jak praca w korporacji wpływa na Twoje życie poza pracą? Jak przekłada się na życie rodzinne, towarzyskie?

Łucja: Jakie życie? 😉 Pracując w korpo nie miałam praktycznie żadnego życia. Jedyny czas wolny zjadały studia i działania edytorskie.

Paulina Kanak: Jak uważasz dlaczego ludzie pomimo wypalenia, zniechęcenia i niezadowolenia z pracy w korporacji nie potrafią się z niej wyrwać? Myślisz że to kwestia „zasiedzenia”, pieniędzy, a może czegoś jeszcze innego?

Łucja: Zależnie od osoby — kwestia strachu, że poza korpo nie ma żadnych perspektyw na godziwą pracę z dobrym zarobkiem, ba! Nie ma w ogóle pracy, bo przecież jest takie ogromne bezrobocie. Czasami to kwestia poczucia bezpieczeństwa — tu mi dobrze, tego szefa znam, a nowy szef może być gorszym kretynem i trafię z deszczu pod rynnę. Dochodzi też kwestia odwagi do zmian. Niektórym przychodzi to bardzo ciężko. Ja nigdy nie miałam problemu ze zmianami — jeżeli w danym miejscu nie czułam się komfortowo, odchodziłam. Nawet jeżeli nie miałam upatrzonej kolejnej pracy. Ryzyk-fizyk. Zawsze lepiej jest podjąć ryzyko, niż męczyć się.

Paulina Kanak: Jaka jest Twoim zdaniem różnica pomiędzy praca w dużej korporacji a praca w mniejszej firmie?

Łucja: Poza ilością twarzy do zapamiętania? Żadna. Szczerze. W małych firmach jest taki sam pierdolnik i tak samo nikt nie ogarnia całości, jak w korporacjach. Korporacja jest po prostu skalą makro mniejszej firmy. Dodam jeszcze, że chyba najgorszą z możliwych opcją są tak zwane firmy rodzinne, gdzie szefostwo to osoby prywatne, spokrewnione (zwykle bez znajomości branży, biznesu i podstaw prowadzenia tegoż). Można sobie strzelić w głowę.

Paulina Kanak: Od czego Twoim zdaniem zależy to w jaki sposób toczą się losy zespołu/grupy? Kto jest odpowiedzialny za to, że praca jest „fajna”, albo „beznadziejna”? Jakie czynniki się na atmosferę składają?

Łucja: Mogę mówić tylko na przykładzie księgowości — praca raczej beznadziejna od początku do końca. Ale… podejście indywidualne, podejście szefa zespołu, czy kierownika działu… mogą wiele zmienić i banalna, idiotyczna praca, może okazać się fajną przygodą. Ja miałam na tyle „szczęścia”, że właśnie mój pierwszy szef był osobą, która wciągnęła mnie w ten nudny świat i sprawiła, że chciałam zrozumieć.

Sam zespół też jest ważny. Jeżeli ludzie nie współpracują, a jedynie kopią pod sobą dołki, to taki zespół długo nie pociągnie. W pierwszej lepszej chwili rozleci się na atomy.

Paulina Kanak: Jak ogólnie oceniasz pracę w korporacji?

Łucja: Nie oceniam.

Paulina Kanak: Czy pracując w dużej korporacji można się realizować, czy raczej mamy do czynienia z sytuacją gdzie Pracodawca narzuca nam cele i bez względu na to czy one nam się podobają czy nie musimy je zrealizować?

Łucja: Można się realizować. Zależy, co chce się robić. Trzeba być świadomym siebie i swoich celów. Nie na zasadzie „co będziesz robiła za 5 lat?”, czy „gdzie siebie widzisz za 5 lat?”, ale na zasadzie — co chcesz dziś robić? kim chcesz być?

Paulina Kanak: Jak osoby w korporacji reagują na niesłuszne traktowanie innych? Spotkałaś się z sytuacją psychicznego nękania pracowników, wymuszania na nich jakiś rzeczy? Jak ludzie się do tego odnoszą?

Łucja: Plotkują. Narzekają. Czasami udają, że się burzą, ale w większości kładą uszy po sobie i nic nie robią.

Paulina Kanak: Czy Twoim zdaniem Pracownicy znają swoje prawa? Czy może pozostają bierni, przyjmując wszystko co każe im się zrobić bez mrugnięcia okiem? I jaki stosunek do praw Pracownika mają Twoi przełożeni?

Łucja: Nawet jeżeli znają swoje prawa, to zawsze znajdą wymówkę, by jednak nie ryzykować bardziej. Wolą wykonać polecenie sprzeczne np. z zasadami BHP, ale mieć święty spokój, niż powiedzieć — „nie, nie zrobię, bo to jest sprzeczne z zasadami BHP, a mnie życie jeszcze miłe”.

Paulina Kanak: Czy odczuwasz w swojej firmie dyskryminacje wobec kobiet? Ja w swojej karierze zawodowej spotkałam się kiedyś z opinią, iż jako osoba na stanowisku kierowniczym nie powinnam zatrudniać kobiet, szczególnie młodych, ponieważ one zaraz zajdą w ciąże i tyle z tego będzie… Chciałabym poznać Wasze odczucia w tym temacie? Czy Ty jako matko odczuwasz to że jesteś „inna” tylko dlatego że chcesz albo masz już dziecko?

Łucja: Nie jestem matką. Ale wielokrotnie dawano mi znać, że np. nie mogę zostać zatrudniona w jakiejś firmie na stanowisku kierowniczym, bo… zagrażam ciążą.

Paulina Kanak: Czy Twój pracodawca/przełożony wspiera Cię w osiąganiu celów? Czy to jest osoba na którą możesz liczyć w firmie, która wstawi się za swoimi Pracownikami, czy raczej jest tak, że jesteś skazana na samą siebie?

Łucja: Jak już wspomniałam — mój pierwszy szef był taką osobą. Kolejni to porażki. Zarówno osobowościowo jak i stanowiskowo. Osoby niespełnione, sfrustrowane i zbyt ambitne, które jednocześnie miały małą wiedzę, małe doświadczenie i małe, nikczemne ego…

Mam jednak w pamięci tego pierwszego szefa korporacyjnego, który stanowił dla mnie wzór do naśladowania i zawsze, kiedy mam pełnić funkcję „przywódczą”, myślę sobie właśnie o nim.

Monika, Obsługa Klienta

Paulina Kanak: Jak oceniasz możliwość rozwoju zawodowego w firmie, w której pracujesz? Czy łatwo jest awansować, osiągać sukcesy, czy raczej jest to niemożliwe? Często spotykamy się z ludźmi, którzy pomimo zapewnień firmy, że daje ona możliwość rozwoju, awansów, osiągania sukcesów itp. uważają, iż jest to niemal niemożliwe z uwagi na fakt, iż ludzie stanowią tylko tanią siłę roboczą. Dla firmy są wykresami, liczbami i statystykami a w takich warunkach ciężko osiągnąć coś więcej. Jak Ty to oceniasz?

Monika: Jeśli ktoś dobrze się czuje w korporacji, możliwości ma duże – szczególnie jeśli chodzi o ścieżkę kariery nastawioną na management. Być może dlatego, że teraz niemal każdy jest project- albo junior managerem. Wystarczy być otwartym i chętnym i mieć siłę, żeby przetrwać pierwszy, najtrudniejszy etap team lidera, gdzie nagle z szarego człowieczka – jednego z wielu – stajesz się takim mini-szefem. Ja nie miałam parcia na karierę w korpo, ale z tego, co zaobserwowałam, ścieżka do szczebla zarządzającego wcale nie jest trudna.

Paulina Kanak: Jakie sposoby motywowania stosuje Twój Pracodawca? Czy stosuje je w ogóle i czy one wpływają w jakikolwiek sposób na Twoje działania w pracy?

Monika: Z tym było różnie – wszystko zależy od osobowości szefa – jeden, który sam jest spięty, bo gonią go terminy i deadliny, a przy tym sam jest nastawiony na zrobienie szybkiej kariery i spędza po 12h w pracy, będzie motywował negatywnie („jak tego nie zrobisz, jak nie zostaniesz po godzinach, to stanie się to i to”), inny, który ma poukładane życie i wewnętrzny spokój, będzie się starał zrozumieć, dlaczego „szarak” nawala i znajdzie sposób, by go pozytywnie zmotywować.

Paulina Kanak: Jakie masz najbardziej przykre doświadczenia związane z pracą w korporacji? Z jakimi trudnościami się spotkałaś?

Monika: Nigdy nie zapomnę pierwszego dnia w pracy po urlopie okolicznościowym na pogrzeb mojej mamy. Nigdy nie oczekiwałam jakiegoś specjalnego współczucia, użalania się nade mną, ale spotkałam się z totalną obojętnością, która strasznie zgrzytała z tymi wszystkimi hasłami z cyklu „jesteśmy zespołem”, „działamy razem” itd. itp. Pamiętam, że wszystko wtedy mi się myliło, nie byłam w stanie normalnie skserować jednej strony. Dopiero na koniec dnia szef zapytał, czy przypadkiem nie potrzebuję jeszcze kilku dni wolnego. Przy czym z tego pytania aż wylewał się ton „bo wypada zapytać”. To z takich bardzo osobistych przeżyć. Z mniej osobistych: człowiek niemający żadnych predyspozycji, introwertyk, zamknięty w sobie samotnik nielubiący ludzi, albo nastawiony na własny sukces zostaje teamliderem. Pierwsze co robi, to zaczyna traktować swoich – jeszcze do niedawna – kolegów „szaraków” z przysłowiowego buta. Koledzy stają się „podwładnymi”, zmienia się ton rozmów, już nie można pożartować czy napić się razem kawy, a coraz częściej daje się słyszeć „musisz”, „pospiesz się”, „jak nie zrobisz targetu, to mam przechlapane”, „gdzie byłeś”, „dlaczego byłeś w toalecie poza czasem na przerwę” itd. Odczuwa się presję. I to jest smutne, że ten kolega/koleżanka „niedoli”, nagle poczuł/a niezdrowy pęd do kariery i przestała szanować swoich do niedawna kolegów z pracy. Oczywiście nie zawsze tak jest. Mam wrażenie, że to „przypadłość” osób, które zbyt szybko awansowały, albo które są nastawione na karierę „po trupach” i nie są w stanie dojść do ładu z samym sobą.

Paulina Kanak: Czego nauczyłaś się podczas pracy w korporacji?

Monika: Podstaw księgowości 🙂 Poza tym korporacja nauczyła mnie niefajnej rzeczy – robienia tylko tego, co do mnie należy, niewychodzenia z inicjatywą. Procedury nakazują na przykład: wyślij maila. Odhacz jako „done”. I nie przejmuj się, co dalej. I tego, że wychylanie się z nietypowymi inicjatywami nie jest mile widziane. Bo zaburza procedury.

Paulina Kanak: Jak praca w korporacji wpływa na Twoje życie poza pracą? Jak przekłada się na życie rodzinne, towarzyskie?

Monika: Wpływała bardzo i bardzo przekładała się na życie towarzyskie. W pewnym momencie zauważasz, że wracasz styrany do domu, nie masz czasu spotykać się ze starymi znajomymi, chodzisz na imprezy firmowe, bo trzeba, i nagle zauważasz, że krąg twoich znajomych, to ludzie z pracy, z którymi w trakcie imprez rozmawiasz o… pracy. W korporacjach   poznałam kilka naprawdę fajnych osób, z którymi do dziś się przyjaźnię, nadal po latach się spotykamy i nasze rozmowy nie krążą wokół szefa-idtioty, deadlinów i back upów. 🙂

Paulina Kanak: Jak uważasz dlaczego ludzi pomimo wypalenia, zniechęcenia i niezadowolenia z pracy w korporacji nie potrafią się z niej wyrwać? Myślisz że to kwestia „zasiedzenia”, pieniędzy, a może czegoś jeszcze innego?

Monika: Tak, jest to kwestia pieniędzy – pewnych pieniędzy każdego miesiąca. Od kilku lat prowadzę własną działalność gospodarczą, robię to, co naprawdę kocham. Ale mam wieczne opóźnienia w płatnościach, ciągły stres, czy faktura zostanie zapłacona na czas, żebym mogła opłacić ZUS. W korporacji najwygodniejsze jest stanowisko „szaraka” – wtedy nie bierze się pracy do domu. Wybija 17:00 i temat pracy się ucina. Korpo jest taką bezpieczną przystanią. Nigdy nie zdarzyło się, żebym musiała wziąć pracę do domu. Będąc na własnej działalności, jestem w pracy praktycznie 24h na dobę. Ludzie lubią to, co bezpieczne. Korporacja jest bezpieczna.

Paulina Kanak: Jaka jest Twoim zdaniem różnica pomiędzy praca w dużej korporacji a praca w mniejszej firmie?

Monika: Mniejsze firmy znam „od kuchni” – pracuję obecnie jako tłumacz, często w małych i średnich firmach. Tam jest mniejsze parcie. Mniej procedur. Panuje hierarchia – do niektórych zwracasz się per „ty”, ale pani Halinka z księgowości zawsze będzie panią. Ludzie bardziej się identyfikują ze swoją firmą.

Paulina Kanak: Od czego Twoim zdaniem zależy to w jaki sposób toczą się losy zespołu/grupy? Kto jest odpowiedzialny za to, że praca jest „fajna”, albo „beznadziejna”? Jakie czynniki się na atmosferę składają?

Monika: Zawsze powtarzałam i nadal tak uważam – jeśli w teamie są ludzie z poczuciem humoru, wyluzowani i z dystansem do siebie, to nawet najdurniejsza robota będzie fajna. Najbardziej ambitne stanowisko w korporacji będzie nudne, jeśli takich ludzi wokół nie ma. Takie małe głupoty jak zdjęcia z serialu „Słoneczny patrol” nad biurkami, jak śpiewanie jakiejś głupiej piosenki o określonej porze, jak zablokowanie koledze komputera, albo schowanie klawiatury – te wszystkie biurowe „głupoty” sprawiają, że dzień mija w fajnej atmosferze. To jest piekielnie ważne. I właśnie taki dystans do siebie i swojej pracy (sorry, ale robiąc hurtową robotę, np. księgowanie 400 faktur dziennie, nie mam czym się pochwalić jeśli chodzi o rozwój osobisty itd. – to jest po prostu mega nudne, nawet jeśli mam plakietkę z tytułem „junior manager” albo „subject matter expert”) sprawia, że zespół odnosi sukcesy, bo działa jako jedność. Jeśli w zespole będzie choć jedna osoba nastawiona wyłącznie na targety, deadliny itp., która nie będzie wchodzić w interakcje z innymi ludźmi, to wszystko się posypie.

Paulina Kanak: Jak ogólnie oceniasz pracę w korporacji?

Monika: Z mojej własnej perspektywy – bezpieczna przystań, opłacony ZUS, nudna praca, czasami fajni ludzie, dla których warto do tej pracy przychodzić. Praca bardzo ograniczająca horyzonty, z dużym ryzykiem uaktywnienia chorych ambicji i wyścigu szczurów.

Paulina Kanak: Czy pracując w dużej korporacji można się realizować, czy raczej mamy do czynienia z sytuacją gdzie Pracodawca narzuca nam cele i bez względu na to czy one nam się podobają czy nie musimy je zrealizować?

Monika: Wszystko zależy od pracownika. Jeśli dla kogoś marzeniem życia jest zarządzanie 10-osobowym zespołem w korporacji, to tak – może się realizować. Ja się w korporacjach zawsze czułam jak klasyczny klepacz, ktoś mi narzucał co i jak mam robić, zero kreatywności, nawet maile miały formatki, nie podobało mi się to, a musiałam realizować.

Paulina Kanak: Jak osoby w korporacji reagują na niesłuszne traktowanie innych? Spotkałaś się z sytuacją psychicznego nękania pracowników, wymuszania na nich jakiś rzeczy? Jak ludzie się do tego odnoszą?

Monika: Znów – wszystko zależy od konkretnej osoby. Widać ewidentnie, że osoby nastawione na „karierę w korpo” nie zwracają uwagi na innych, nie pomagają im, często utrudniają, prowokują konflikty. Osoby poukładane z samym sobą mają w sobie ducha zespołu, chętnie pomogą, zareagują, gdy coś jest nie tak. I nie będą się zasłaniały strachem przed stratą posady.

Paulina Kanak: Czy Twoim zdaniem Pracownicy znają swoje prawa? Czy może pozostają bierni, przyjmując wszystko co każe im się zrobić bez mrugnięcia okiem? I jaki stosunek do praw Pracownika mają Twoi przełożeni?

Monika: Niestety w dużej mierze pracownicy są bierni. Bo są zmęczeni i znudzeni powtarzalną, schematyczną pracą. Bo nie chcą wchodzić w konflikty z „karierowiczami”. „Karierowicze” z kolei często idą do celu po przysłowiowych trupach. Nie będą mieli problemu z naskarżeniem na kolegę, aby tylko osiągnąć swój cel. Przełożeni są najczęściej dobrze przeszkoleni w zakresie praw pracowników. Nie wolno im ich łamać, musza się trzymać filozofii firmy i schematów. Kwestie nadgodzin to zawsze kwestia „jeśli chcesz” wyrażonego w taki sposób, że chcieć = musieć. Ale formalnego przymusu nigdy nie ma. Jeśli nie chcesz, to znaczy, że działasz na niekorzyść zespołu i przez ciebie będzie backup.

Paulina Kanak: Czy odczuwasz w swojej firmie dyskryminacje wobec kobiet? Ja w swojej karierze zawodowej spotkałam się kiedyś z opinią, iż jako osoba na stanowisku kierowniczym nie powinnam zatrudniać kobiet, szczególnie młodych, ponieważ one zaraz zajdą w ciąże i tyle z tego będzie… Chciałabym poznać Wasze odczucia w tym temacie? Czy Ty jako matko odczuwasz to że jesteś „inna” tylko dlatego że chcesz albo masz już dziecko?

Monika: Ja się z tym nie spotkałam, zapewne dlatego, że duże korporacje mają jakby obowiązek nierobienia z tego problemu, często występują jako firmy przyjazne matkom – przedszkola firmowe, pokoje do karmienia itd. itp. Z czegoś, co jest oczywiste robią swój atut.

Paulina Kanak: Czy Twój pracodawca/przełożony wspiera Cię w osiąganiu celów? Czy to jest osoba na którą możesz liczyć w firmie, która wstawi się za swoimi Pracownikami, czy raczej jest tak, że jesteś skazana na samą siebie?

Monika: W jednej firmie absolutnie nie – przełożony był nastawiony wyłącznie na swój własny sukces, jak nawalaliśmy jako zespół, nie było wsparcia. W innej firmie wręcz przeciwnie – właściwy człowiek na właściwym miejscu – zawsze stawał po naszej stronie, potrafił opierniczyć nas tak, że wszyscy wychodziliśmy ze spotkania z bolącym ze śmiechu brzuchem. Po raz kolejny – to wszystko kwestia osobowości człowieka zarządzającego.

Paulina Kanak: Monika, wspomniałaś wcześniej, że nie chciałabyś do korporacji wracać? Możesz napisać dlaczego i co tak bardzo do korpo Cię zniechęciło? 

Monika: A więc – jestem nieco stukniętym człowiekiem nienawidzącym schematów, sztucznych, często bezsensowych procedur, nadużywania tytułów i szybkiej kariery bez wysiłku. A taką możliwość daje korporacja. To nie uczy pokory, która jest cholernie w życiu ważna. 22-latek, który po miesiącu pracy w korpo zostaje managerem, zasuwa po 20h na dobę, traci przyjaciół, wypala się w ciągu 2 lat. Jak się wypali, korporacja bez sentymentu wymieni go na kolejnego młodego, energicznego i ambitnego. A wypaleni spotkają się na terapii depresji. Bo coś, czemu poświęcili całych siebie, bez mrugnięcia okiem z nich zrezygnowało. Wolę nie przespać wielu nocy, wypłakać zapas łez nad własnymi błędami i po 10 latach móc powiedzieć z czystym sumieniem: „jestem specjalistą w tym, co robię”, niż po paru miesiącach zostać managerem z firmowym laptopem i telefonem. I płatnym parkingiem, bo korpo nie dogadała się z zarządcą budynku. 🙂

Paulina Kanak: Czy jest coś jeszcze związanego z pracą w korporacji czym chciałabyś się podzielić?

Monika: Chcę powiedzieć, że 🙂

Korporacja to dobre miejsce, jeśli ktoś szuka pracy niewymagającej jakiegoś specjalnego wysiłku, a przy tym pracy, której się nie bierze do domu i ma się pewną wypłatę. Korporacja odmóżdża, pół roku zajęło mi wrócenie na tryb działania “do skutku” a nie odhaczania kolejnych „tasków”. Korporacja zbyt łatwo szasta tytułami. Po miesiącu pracy można zostać managerem. To nobilituje. I wyzwala złe emocje. 22-letni manager w trakcie studiów brzmi nieco komicznie.

Jeśli trafi się na fajnych ludzi w zespole, praca może być naprawdę fajna i śmieszna. Jeśli da się wciągnąć w korpożycie, traci się świat spoza korporacji. Korporacja daje śniadanie, obiad, kolację, przedszkole dla dzieci, przychodnię i dentystę za darmo. Daje multisport i darmowe batoniki. I pralnię, żeby rano wrzucić a po pracy odebrać wyprane i wyprasowane. I posiłki wegańskie, bo przecież korporacja rozumie potrzeby swoich pracowników. I pikniki rodzinne, bo skoro już się siedzi w pracy 12 godzin zamiast 8, to wypada poznać się rodzinnie 😉

 

Kamila, Baranża FMCG

Paulina Kanak: Kamila, z uwagi na to, że pracujesz w korporacji zagranicą chciałabym Cię zapytać jakie są różnice pomiędzy pracą w korporacji w Polsce a w innych krajach (o jakich słyszałaś)? 

Kamila: Na moim stanowisku na codzień pracuje z ludźmi, którzy są zatrudnieni w tej samej firmie w innym kraju. Z obserwacji widzę, ze Brytyjczycy jakoś łatwiej akceptują zmiany i adaptują się do nich szybciej, podczas gdy Polacy z zasady oporują na zmiany. Polacy często używają zwrotów „to nie mój obowiązek”, „pogadamy zobaczymy…” itd. Mam wrażenie, ze polska kultura pracy nie ułatwia nam pracy w korporacji. Walczymy ze wszystkim, bronimy się zamiast zacząć szukać wspólnie rozwiązania. Brytyjczycy lepiej radzą sobie z praca w zespole. Nie jest ważne wyksztalcenie, tylko doświadczenie. W razie niepowodzenia Polacy zawsze szukają winnych, podczas gdy Brytyjczycy starają się wprowadzić „no blame culture” gdzie każdy ma prawo popełnić błąd i najważniejsze jest żeby wyciągnąć wnioski z tego błędu.

Inny przykład: Rozmawiając z koleżanka pracująca w Polsce w korpo, słyszałam jak ludzie są ścigani za nadgodziny, gdzie management „grozi” ze nie zapłacą za tyle nadgodzin. Ta sama osoba przeniosła się w tej samej firmie do Belgii i wszyscy wychwalają ta sama osobę, bo siedzi po godzinach do czasu aż znajdzie rozwiązanie.

Zdecydowanie jesteśmy narodem, który potrafi ciężko pracować i osiągać wyniki, ale w Polsce jakoś nie jest to doceniane, a rozwój jest utrudniony.

Paulina Kanak: Skąd Twoim zdaniem biorą się tak duże różnice pomiędzy pracą w korporacji w Polsce a za granicą?

Kamila: Kultura pracy – Polacy raczej z reguły nie ułatwiają sobie pracy, często szybko się bronią przed komentarzami, czują się dotknięci, zamiast wysłuchać i spróbować się dostosować. Myślę, ze to jeszcze jest kwestia naszego dziedzictwa historycznego/kulturowego.
Wielka Brytania charakteryzuje się metoda jednostek, która widać już na poziomie szkoły – potrafią zauważyć i wyselekcjonować najzdolniejsze jednostki wspierając ich rozwój, korzystając później z ich osiągnięć.

Paulina Kanak: Skąd pomysł na wyjazd i pracę w Wielkiej Brytanii?

Kamila: Wyjechałam zaraz po maturze na studia i nigdy nie planowałam zostać tu dłużej niż 3-4 lata, a życie jakoś samo się tak ułożyło. Start dla młodej osoby okazał się tutaj dużo łatwiejszy niż w Polsce.

Paulina Kanak: Jak oceniasz możliwość rozwoju zawodowego w firmie, w której pracujesz? Czy łatwo jest awansować, osiągać sukcesy, czy raczej jest to niemożliwe? Często spotykamy się z ludźmi, którzy pomimo zapewnień firmy, że daje ona możliwość rozwoju, awansów, osiągania sukcesów itp. uważają, iż jest to niemal niemożliwe z uwagi na fakt, iż ludzie stanowią tylko tanią siłę roboczą. Dla firmy są wykresami, liczbami i statystykami a w takich warunkach ciężko osiągnąć coś więcej. Jak Ty to oceniasz?

Kamila: Duże możliwości rozwoju, dostęp do pozycji które w małych firmach nie istnieją, możliwość pracy międzynarodowej. Czy łatwo jest awansować? Tek kto umie grać w korpo grę, będzie awansował w miarę szybko, tzn. można spodziewać się zmiany stanowiska po ok 18 miesiącach pracy, ale dla tych co nie grają gry i nie rozmawiają z odpowiednimi ludźmi, awans może być bardzo trudny a droga do niego demotywująca.

Zgadza się, ze w korporacji ludzie w dużym stopniu są tylko liczba. Niestety w takiej firmie nikt nie jest nie do zastąpienia.

Paulina Kanak: Czy ciężko było dostać się do dużej korporacji za granicą? Jak wyglądały Twoje pierwsze miesiące pracy?

Kamila: Nie jest łatwo dostać się do korporacji. Proces rekrutacyjny zazwyczaj trwa ok 3 miesięcy i składa się z długiej aplikacji online, co najmniej dwa testy online, rozmowa przez tel z HR, interview z managerem, a nie rzadko jest tez assessment centre – wszystko raczej wyczerpujące i po kilku nieudanych aplikacjach jest to dość demotywujące.
Moje pierwsze miesiące wspominam raczej pozytywnie. Wszyscy dali mi szanse i czas na wdrożenie się. Najtrudniejsze w tamtym okresie było szybkie nauczenie się rożnych akcentów, bo dużo musiałam rozmawiać przez telefon i nie wszystkich potrafiłam od razu zrozumieć.

Paulina Kanak: Jakie sposoby motywowania stosuje Twój Pracodawca? Czy stosuje je w ogóle i czy one wpływają w jakikolwiek sposób na Twoje działania w pracy?

Kamila: Bonus finansowy na koniec roku w zależności od wyników firmy i wyników osobistych.

Flexible working – możliwość pracy z domu w razie potrzeby, bez konieczności autoryzacji managera.
Flex days – dodatkowe 12 dni wolnych w roku za nadgodziny (nie liczone), czyli w roku urlop jest 25 + 12 dni
„Opportunities” / career planning – wizja ścieżki kariery w firmie.

Paulina Kanak: Jakie masz najbardziej przykre doświadczenia związane z pracą w korporacji? Z jakimi trudnościami się spotkałaś?

Kamila: Ja i mój maż pracowaliśmy w tej samej firmie. Ja dostałam awans w innym mieście (4 godz. podroży). Management wiedział, ze jesteśmy małżeństwem i spodziewaliśmy się pomocy w re-lokalizacji męża. Niestety przez rok czasu nikt nam nie pomógł, podczas gdy inne pary w podobnej sytuacji przemieszczały się w kilka miesięcy. Maż usłyszał, ze powinien poczekać 2 lata na tym stanowisku. Po 12 miesiącach zwolnił się z pracy o dołączył do mnie.

Paulina Kanak: A spotykasz się z sytuacjami, w których ludzie dają Ci odczuć że jesteś „inna”, że jesteś innej narodowości, czy np., że zabierasz pracę obywatelom Anglii?

Kamila: Jak mieszkałam na północy Anglii to zdecydowanie czułam, ze jestem obcokrajowcem. Ludzie z północy są mniej otwarci na nowe znajomości i ciężko było nawiązać jakiekolwiek znaczące przyjaźnie. Natomiast zupełnie inne mam doświadczenie mieszkając na południu Anglii, gdzie środowisko jest bardziej pomieszanie i to mi odpowiada. Na poziomie korporacji raczej nie spotyka się z komentarzami o zabieraniu pracy Anglikom, bo pracuje tu dużo obcokrajowców z rożnych krajów. Na takie komentarze można natknąć się przy mniej wykwalifikowanej pracy.

Paulina Kanak: Czego nauczyłaś się podczas pracy w korporacji?

Kamila: Polityki, negocjacji, jak rozmawiać z ludźmi – świetny trening odnośnie personality profiles, stałam się bardziej odważna i zdecydowana w rozmowach biznesowych, nie wspominając technicznej wiedzy.

Paulina Kanak: Jak praca w korporacji wpływa na Twoje życie poza pracą? Jak przekłada się na życie rodzinne, towarzyskie?

Kamila: Firma raczej stara się, żeby pracownicy mieli możliwość utrzymania work/life balance. Bardzo szanowane jest prawo do wzięcia należnego urlopu. Nikt nie oczekuje pracy po godzinach, chociaż i tak dużo ludzi robi nadgodziny.

Flexible working – możliwość pracy z domu jest dużym ułatwieniem w momencie gdy się ma chore dziecko albo trzeba załatwić wizytę u lekarza. Nie ma tez tzw. core hours, czyli godzin kiedy trzeba być w pracy. Można zacząć prace o 7 i wyjść o 15, lub zacząć o 10 i wyjść o 18.

Paulina Kanak: Jak uważasz dlaczego ludzi pomimo wypalenia, zniechęcenia i niezadowolenia z pracy w korporacji nie potrafią się z niej wyrwać? Myślisz że to kwestia „zasiedzenia”, pieniędzy, a może czegoś jeszcze innego?

Kamila: Pomimo wszystko jest to stale zatrudnienie z gwarantowanymi zarobkami – większe poczucie bezpieczeństwa niż w malej prywatnej firmie.

Paulina Kanak: Jaka jest Twoim zdaniem różnica pomiędzy praca w dużej korporacji a praca w mniejszej firmie?

Kamila: W korporacji jest większy wybór stanowisk i są one bardziej wyspecjalizowane. W mniejszej firmie zakres obowiązków niejednokrotnie jest większy, od wysyłania zapytań ofertowych po robienie kawy szefowi…

Pracując w UK powiedziałabym ze praca w korpo jest bardziej gwarantowana niż w malej firmie, ale rozmawiając z moim tata, który pracuje w korpo w Polsce widzę ze przechodzi przez ciągle redukcje i wcale nie ma gwarantowanej pracy.

Paulina Kanak: Od czego Twoim zdaniem zależy to w jaki sposób toczą się losy zespołu/grupy? Kto jest odpowiedzialny za to, że praca jest „fajna”, albo „beznadziejna”? Jakie czynniki się na atmosferę składają?

Kamila: Atmosfera w zespole zależy od line manager czyli od bezpośredniego managera. Składa się na to przede wszystkim zaufanie i wsparcie ze strony managera, który umożliwia dalszy i szybszy rozwój.

Paulina Kanak: Jak ogólnie oceniasz pracę w korporacji?

Kamila: Nie jest to środowisko pracy, w którym każdy będzie potrafił się odnaleźć, ale dla tych co potrafią się odnaleźć praca może być bardzo satysfakcjonująca. Jednakże zawsze trzeba pamiętać, ze nie ma ludzi niezastąpionych…

Paulina Kanak: Czy pracując w dużej korporacji można się realizować, czy raczej mamy do czynienia z sytuacją gdzie Pracodawca narzuca nam cele i bez względu na to czy one nam się podobają czy nie musimy je zrealizować?

Kamila: Zdecydowanie można się realizować, ale oczywiście jest to w ramach narzuconych przez firmę. W dobrej firmie pracownik ustala osiągalne cele razem z managementem.

Paulina Kanak: Jak osoby w korporacji reagują na niesłuszne traktowanie innych? Spotkałaś się z sytuacją psychicznego nękania pracowników, wymuszania na nich jakiś rzeczy? Jak ludzie się do tego odnoszą?

Kamila: Często jest to temat tabu. Są oficjalne procedury ale niewiele osób decyduje się iść ta ścieżka. Często niestety jest to kwestia akceptacji albo zmiany pracodawcy.

Paulina Kanak: Czy Twoim zdaniem Pracownicy znają swoje prawa? Czy może pozostają bierni, przyjmując wszystko co każe im się zrobić bez mrugnięcia okiem? I jaki stosunek do praw Pracownika mają Twoi przełożeni?

Kamila: Przełożeni zdecydowanie przestrzegają praw pracownika. Pracownicy maja dostęp do informacji gdzie ich prawa są wytłumaczone, ale nie wszyscy zbierają się na wysiłek żeby zapoznać się z tymi prawami.

Paulina Kanak: Czy odczuwasz w swojej firmie dyskryminacje wobec kobiet? Ja w swojej karierze zawodowej spotkałam się kiedyś z opinią, iż jako osoba na stanowisku kierowniczym nie powinnam zatrudniać kobiet, szczególnie młodych, ponieważ one zaraz zajdą w ciąże i tyle z tego będzie… Chciałabym poznać Wasze odczucia w tym temacie? Czy Ty jako matko odczuwasz to że jesteś „inna” tylko dlatego że chcesz albo masz już dziecko?

Kamila: Zdecydowanie nie. Podczas moich 6 lat w tej firmie widzę wyraźnie jak ilość kobiet na stanowiskach kierowniczych wzrosła. Dyrektorem firmy na Wielka Brytanie jest kobieta.

Paulina Kanak: Czy Twój pracodawca/przełożony wspiera Cię w osiąganiu celów? Czy to jest osoba na którą możesz liczyć w firmie, która wstawi się za swoimi Pracownikami, czy raczej jest tak, że jesteś skazana na samą siebie?

Kamila: Obecnie mój przełożony zdecydowanie wspiera mnie, ale nie zawsze tak było. Według mnie jest to główny element sukcesu w korporacji. Bez wsparcia managera, życie w korporacji może być bardzo trudne.

Paulina Kanak: Jak w Twojej korporacji wygląda kwestia awansów? Osobiście spotkałam się z sytuacjami, gdzie określone stanowiska (stanowiska kierownicze, managerskie) zostają obsadzone przez nieprzypadkowe osoby i nie przynosi to wymiernych efektów. Czy taki schemat łatwo odnaleźć w Wielkiej Brytanii?

Kamila: Od kilku lat u nas w firmie otwarcie mówi się o networkingu, czyli trzeba nawiązywać kontakty z managerami. Wiele wakatów nie jest ogłaszanych tylko są obsadzane w ramach zaplanowanego “succession plan”. Aby dostać się na wypatrzone stanowisko, trzeba się upewnić ze osoby które podejmują decyzje wiedza o Twoim zainteresowaniu ta rola i jak przyjdzie pora to sami do Ciebie przyjdą z oferta. Do tego oczywiście dochodzi kwestia rocznej oceny i dobrze napisanego personal development plan. Niestety taki sposób selekcji faworyzuje osoby ekstrawertyczne, które łatwiej nawiązują kontakty, które szybciej wystają z tłumu i tak jak wspominasz, zdarza się ze nie raz to nie przynosi wiernych efektów. Ja jestem raczej typem obserwatora/introwertyka i zdecydowanie początkowo było mi trudniej “pokazać się”, ale z czasem nauczyłam się korpo gry i myślę ze wiem jak osiągnąć to co chce. Chyba każda korporacja ma swoje wschodzące gwiazdy i tym osoba jest łatwiej awansować. Cała sztuka polega na tym, żeby pokazać, ze tez jesteś ta wschodząca gwiazda i warto w Ciebie zainwestować.

AMBITNE PORAŻKI – CZEGO UCZY PRACA W KORPORACJI?

Jak bardzo nie bylibyśmy rozgoryczeni podejściem Pracodawcy do Pracowników, nadmiarem obowiązków, niskimi zarobkami i nieustannie rosnącymi wymaganiami to jednak praca w korporacji ma również swoje plusy i wielu rzeczy nas uczy. Bardzo możliwe, że w innych miejscach czy sytuacjach również bylibyśmy w stanie nabyć pewne cechy, ale nie było nam to dane – my mamy korporacje. Poza umiejętnością pracy pod presją czasu, pracy w grupie, cierpliwością, czy odpornością na stres praca w korporacji uczy zarządzania swoim czasem, który jest cenny szczególnie, kiedy musimy połączyć życie zawodowe ze służbowym. Dzieje się tak dlatego, że z czasem nabywamy umiejętność nadawania priorytetów dla zadań, które musimy wykonać. I to odnosi się nie tylko do sfery służbowej, ale również i prywatnej – skoro wiem, że nie mogę zrobić wszystkiego jednego dnia to wiem też, jak ułożyć plan działania na najbliższe dni, żeby udało mi się osiągnąć swoje cele, mogę realnie ocenić, kiedy uda mi się je osiągnąć, oraz co muszę zrobić żeby je osiągnąć. Kolejną rzeczą, którą ja sobie cenie to konstruktywna krytyka, która nie polega na podcinaniu skrzydeł, a wręcz przeciwnie pozwala nam pójść o krok dalej i „naprawiać siebie” i sytuacje, które tworzymy. Ważne jest, aby wiedzieć iż to, że w czyjejś ocenie postępowanie czy rozwiązanie, które przyjęliśmy zawiera błędy i niedopatrzenia, nie jest nam przekazywane po to żeby nas zniechęcić tylko żebyśmy mogli zastanowić się jak wykonać coś lepiej. Trudno jest przyjąć wobec siebie słowa krytyki, szczególnie, kiedy uważamy, że nasz punkt widzenia jest najlepszy, ale właśnie praca w dużej firmie pokazuje, że jedną rzecz można zrobić na milion różnych sposobów i nie ma w tym nic złego. Istotne jest, aby odpowiednio interpretować komunikaty i informacje zwrotne, ponieważ one nie zawsze mają na celu sprowadzić nas do pionu. Czego jeszcze uczy nas praca w korporacji? Na pewno samodzielności. To kolejna tak ważna dla mnie kwestia z uwagi na fakt, że ja bardzo nie lubię być od kogoś zależna 🙂

Podejmowania decyzji, umiejętności analitycznych i obrony swojego stanowiska. I nie ważne czy jesteś Pracownikiem czy przełożonym. Jeżeli jesteś Pracownikiem, który spotyka się z niestandardową sytuacją, która wymaga niestandardowych rozwiązań a w pobliżu nie ma szefa, który podejmie decyzje musisz zrobić to sam (oczywiście w granicach swoich kompetencji). Tym samym analizujesz jakie działanie będzie najbardziej korzystne dla Ciebie, Firmy i Klienta. I to samo dotyczy kadry zarządzającej, która nie rzadko podejmuje decyzje odbiegające od standardów, reguł czy procedur, ale dodatkowo poza rozwiązaniem dogodnym dla wszystkich musi wiedzieć, czy jeżeli ktoś kiedyś zapyta, na jakiej podstawie podjął decyzje to będzie umiał to stanowisko obronić.

Formułowanie myśli, odpowiednia argumentacja i przekazywanie wiedzy to umiejętności, których ja nauczyłam się podczas pracy w korporacji. Niezwykle cenne nie tylko w spotkaniach biznesowych, w rozmowach z Klientami, czy przełożonymi i Pracownikami, ale także w życiu prywatnym. Nie wiem czy korzystacie z jednego z największych portali społecznościowych jakim jest Twitter, ale ja tak i uwierzcie, że niezwykle ciężko jest w 150 znakach streścić historię, którą normalnie moglibyśmy przedstawić w postaci eseju 🙂 Odpowiednia argumentacja to kolejna rzecz z która spotykamy się na co dzień, a dodatkowo ściśle powiązana z analizą o której już wspominałam. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale to jakich argumentów użyjemy jest połową drogi do naszego sukcesu. Bo żeby mieć możliwość zrobienia czegoś, na co druga strona się nie zgadza, albo nie jest do tego przekonana musimy mieć odpowiedni koszyk pomysłów, który przekona ją, że nasze stanowisko ma racje bytu i to są właśnie argumenty 🙂

Jedną z najbardziej cenionych przeze mnie umiejętności nabytych podczas pracy w korporacji jest sztuka improwizacji. Ręka w górę, kto poszedł chociaż raz nieprzygotowany na spotkanie ze swoim dyrektorem, Klientem albo na zajęcia w szkole? Wszyscy? 🙂 Improwizacja to dość nietypowa umiejętność i pozwala nam na opanowanie stresu, jaki towarzyszy podczas różnych nietypowych sytuacji. Ponadto skłania nas do bardzo szybkiego analizowania zdarzeń, uczy ekspresowej oceny sytuacji i wspomaga kreatywność. Oczywiście nie zawsze się sprawdza i zanim się ją opanuje może mieć też negatywne skutki, ale warto nad nią pracować, ponieważ nie tylko w pracy coś lub ktoś potrafi nas zaskoczyć, a warto mieć w zanadrzu wyjście ewakuacyjne.

 

“Z jednej strony praca w korpo była dla mnie orką na ugorze, zdarzały się miesiące, w których przyjeżdżałam do pracy na 7 a wychodziłam o 21:00/22:00. Do tego rzeczy za które byłam odpowiedzialna ciągle się gmatwały wiec musiałam sobie radzić z ogromnym stresem. Ale w większości byłam zadowolona ze swojej pracy. W korpo zawsze dużo się dzieje, rzadko kiedy bywa czas, że można się ponudzić i właśnie to mi odpowiadało. W dodatku rozlegle kontakty, które mogłam nawiązać w miejscu pracy jak i poza nim, czy też uczucie bycia pożytecznym sprawiały, że zazwyczaj chętnie szłam do pracy.”

“Uważam, że praca w korporacji daje duże możliwości w zdobyciu doświadczenia. W mojej firmie bardzo chętnie przyjmowani są młodzi ludzie, zaraz po studiach lub tez nawet w trakcie, dzięki temu mogą zdobyć doświadczenie potrzebne w dalszej karierze. Poza tym praca w korporacji niesie za sobą takie korzyści jak bogaty socjal, np. multisport, pakiety medyczne czy też korzystne ubezpieczenie grupowe.”

“Korpo jest jak taki wir co pochłania ludzi. Wiesz że jest ciężko, wiesz że coś jest nie tak, a mimo wszystko coś Cię dalej ciągnie do tego miejsca. Może to jest wrażenie, że jest się użytecznym, może to ze względu na ludzi. Z mojej perspektywy chodziło głównie o ludzi, z którymi pracowałam w firmie jak i o kontakty z ludźmi z całej Europy a nawet i świata.”

Kinga, Branża AGD/RTV

Marta, Branża IT

Paulina Kanak: Branża IT to chyba raczej męska działka. Jak Ty się w tym odnajdujesz? Jak traktują Ciebie współpracownicy (bo domyślam się, że większość z nich to mężczyźni)? I skąd w ogóle pomysł czy zamiłowanie do branży IT? Czym dokładnie się zajmujesz?

Marta: Myślę, że ta opinia jest bardzo stereotypowa. Kobiety dość szumnie i agresywnie weszły w branżę IT i robią dużo fajnych projektów. OK. jeśli chodzi o stanowiska techniczne, mężczyźni nadal są w większości, ale branża IT, to nie tylko stanowiska techniczne. Mogę zapewnić, że ani ja, ani żadna inna kobieta w mojej firmie, nie czuje się marginalizowana ze względu na płeć. Wręcz przeciwnie, my potrafimy zająć się kilkoma czynnościami jednocześnie, kierujemy się intuicją a nie tylko suchymi faktami, a to w tej branży jest niezwykle istotne. W kobietach siła 🙂

Paulina Kanak: Jak oceniasz możliwość rozwoju zawodowego w firmie, w której pracujesz? Czy łatwo jest awansować, osiągać sukcesy, czy raczej jest to niemożliwe? Często spotykamy się z ludźmi, którzy pomimo zapewnień firmy, że daje ona możliwość rozwoju, awansów, osiągania sukcesów itp. uważają, iż jest to niemal niemożliwe z uwagi na fakt, iż ludzie stanowią tylko tanią siłę roboczą. Dla firmy są wykresami, liczbami i statystykami a w takich warunkach ciężko osiągnąć coś więcej. Jak Ty to oceniasz?

Marta: Po części zgadzam się z tym, że pracownicy są dla firmy tylko liczbami i wykresami, zwłaszcza w takiej, gdzie generalny zarząd stacjonuje na drugim końcu świata, oddziałów danej firmy jest pełno na całej kuli ziemskiej. Ale to nie ma nic wspólnego z rozwojem pracownika, tylko z rozwojem i kierunkiem w jakim firma postanowiła podążać. My wtedy nie mamy wyjścia i musimy ten plan realizować (mówię tutaj nawet o wyższym managemencie), to są po prostu zadania do wykonania.

Co do rozwoju – duża korporacja daje jak najbardziej możliwość rozwoju. W takich firmach jest wiele działów i wiele możliwości, nikt nikogo na siłę w dziale nie trzyma i jeśli ktoś chce pójść w innym kierunku, to to robi. Ja przeszłam ścieżkę od pracownika z tzw. produkcji, to osoby scalającej cały dział. Teraz również jestem w trakcie zmiany działu i również nikt mi tego nie zabronił. Pytanie również co ludzie rozumieją przez rozwój, dla mnie nie są ważne certyfikowane szkolenia, tylko zbieranie doświadczenia.

Paulina Kanak: Jakie sposoby motywowania stosuje Twój Pracodawca? Czy stosuje je w ogóle i czy one wpływają w jakikolwiek sposób na Twoje działania w pracy?

Marta: U nas w firmie nie ma za dużo benefitów socjalnych. Jednak firma dysponuje gratyfikacjami finansowymi, pochwałami na forum globalnym, są organizowane imprezy integracyjne i możliwość pracy z domu (co w moim przypadku – matka pracująca, dziecko niepełnosprawne jest ogromnym plusem i jednym z najważniejszych czynników).

Paulina Kanak: Jakie masz najbardziej przykre doświadczenia związane z pracą w korporacji? Z jakimi trudnościami się spotkałaś?

Marta: Dla mnie najbardziej przykre doświadczenie? Ciężko powiedzieć, praca na pewno jest stresująca, bo jesteśmy pod ciągłą presją, trzeba szybko podejmować decyzje, a błędna decyzja może narazić klienta i firmę na duże straty.

Jakiś jeden komentarz na ten temat, to za przykrymi sytuacjami na pewno stoją ludzie. Moja obserwacja jest taka, że wyższe stanowiska nie zawsze obejmują ludzie, którzy się do tego nadają i to sprawia, że czasami nam ta praca brzydnie.

Paulina Kanak: Czego nauczyłaś się podczas pracy w korporacji?

Marta: Szczerze to nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Na pewno pracy w zespole, cierpliwości, tego żeby nie podchodzić emocjonalnie do spraw, na które nie mamy wpływu i po prostu robić swoje 🙂

Paulina Kanak: Jak praca w korporacji wpływa na Twoje życie poza pracą? Jak przekłada się na życie rodzinne, towarzyskie?

Marta: Wpływa tak, że na pewno mi je ułatwia (możliwość pracy z domu, prywatna opieka medyczna dla mnie i mojej rodziny), mój mąż pracuje ze mną w jednej firmie, więc to też jest duże ułatwienie. O pracy w domu staramy się nie rozmawiać (wiadomo, że nie zawsze się da). Życie towarzyskie, mam paru bliskich znajomych z pracy z którymi spotykam się często, natomiast moja firma nie wykorzystuje mnie na tyle, że muszę siedzieć w pracy po kilkanaście godzin jeśli o to pytasz J więc jest równowaga i dla mnie to jest praca jak każda inna 🙂

Paulina Kanak: Jak uważasz dlaczego ludzi pomimo wypalenia, zniechęcenia i niezadowolenia z pracy w korporacji nie potrafią się z niej wyrwać? Myślisz że to kwestia „zasiedzenia”, pieniędzy, a może czegoś jeszcze innego?

Marta: Dla mnie nie ma czegoś takiego, jak nie potrafię się wyrwać z czegoś. Jeśli komuś praca nie odpowiada, to ją zmienia i tyle. Jeśli ktoś w tej pracy ciągle tkwi, to widocznie ma jakiś powód.

Paulina Kanak: Jaka jest Twoim zdaniem różnica pomiędzy praca w dużej korporacji a praca w mniejszej firmie?

Marta: Kolosalna. Większa swoboda, możliwości rozwoju, na pewno lepsza płaca. W dużej korporacji jesteś w stanie się przekwalifikować nawet wewnątrz firmy.

Paulina Kanak: Od czego Twoim zdaniem zależy to w jaki sposób toczą się losy zespołu/grupy? Kto jest odpowiedzialny za to, że praca jest „fajna”, albo „beznadziejna”? Jakie czynniki się na atmosferę składają?

Marta: Za atmosferę pracy odpowiadają tak naprawdę wszyscy. Wiadomo, że Team Leader powinien być osobą, która scala cały zespół i sprawia, że ludzie czują się w pracy dobrze, ale jeśli ludzie nie będą się chcieli ze sobą dogadać, to na siłę nic się nie uzyska.

Paulina Kanak: Jak ogólnie oceniasz pracę w korporacji?

Marta: Ma plusy i minusy, ja skoncentruję się na plusach. Jak wspomniałam wyżej mam dziecko niepełnosprawne i w żadnej poprzedniej pracy (małych firmach) nie miałam takiej swobody wyjścia w razie potrzeby, bez żadnych problemów.

Paulina Kanak: Czy pracując w dużej korporacji można się realizować, czy raczej mamy do czynienia z sytuacją gdzie Pracodawca narzuca nam cele i bez względu na to czy one nam się podobają czy nie musimy je zrealizować?

Marta: Ta praca idzie dwutorowo, są cele pracodawcy, ale pracodawca wymaga też od pracownika realizowania swoich celów. W imię zasady, jeśli pracownik się rozwija, to jest zadowolony.

Paulina Kanak: Jak osoby w korporacji reagują na niesłuszne traktowanie innych? Spotkałaś się z sytuacją psychicznego nękania pracowników, wymuszania na nich jakiś rzeczy? Jak ludzie się do tego odnoszą?

Marta: Spotkałam się jak najbardziej. Korporacje mają swoje polityki traktowania ludzi (postrzeganie rasowe, płciowe itd.), każdy kto podpisuje umowę o pracę w korporacji musi podpisać papier o przestrzeganiu regulaminu, każda próba złamania tych zasad może skutkować zwolnieniem z pracy. W mojej korporacji był tylko jeden taki przypadek. Ludzie bardzo się pilnują i szanują siebie wzajemnie. W środowisku wielokulturowym trzeba bardzo uważać żeby kogoś nie urazić.

Paulina Kanak: Czy Twoim zdaniem Pracownicy znają swoje prawa? Czy może pozostają bierni, przyjmując wszystko co każe im się zrobić bez mrugnięcia okiem? I jaki stosunek do praw Pracownika mają Twoi przełożeni?

Marta: Oj znają i to bardzo dobrze. Kiedy wszystko jest ok, to nikt się nie skarży, w momencie gdy ich sytuacja staje się zagrożona, potrafią dochodzić swoich praw.

Paulina Kanak: Czy odczuwasz w swojej firmie dyskryminacje wobec kobiet? Ja w swojej karierze zawodowej spotkałam się kiedyś z opinią, iż jako osoba na stanowisku kierowniczym nie powinnam zatrudniać kobiet, szczególnie młodych, ponieważ one zaraz zajdą w ciąże i tyle z tego będzie… Chciałabym poznać Wasze odczucia w tym temacie? Czy Ty jako matko odczuwasz to że jesteś „inna” tylko dlatego że chcesz albo masz już dziecko?

Marta: W mojej firmie nie. Wiele kobiet tam jest na wysokich stanowiskach, zachodzą w ciążę, rodzą dzieci i spokojnie wracają do pracy bez żadnych konsekwencji.

Paulina Kanak: Czy Twój pracodawca/przełożony wspiera Cię w osiąganiu celów? Czy to jest osoba na którą możesz liczyć w firmie, która wstawi się za swoimi Pracownikami, czy raczej jest tak, że jesteś skazana na samą siebie?

Marta: W korporacji jest to trochę rozdzielone, bo moim pracodawcą jest ktoś z drugiego końca świata, a szefem jest manager. Jeśli chodzi o managerów, to tak jak mówiłam wcześniej, nie zawsze są to osoby, które nadają się na to stanowisko i wtedy jest trudno (też pracowałam z takimi osobami, nic miłego). Mój obecny szef jak najbardziej jest osobą, która myśli o ludziach i w głowie ma zawsze ich dobro choćby nie wiem co 🙂

Agata, Branża Odzieżowa/Logistyczna

Paulina Kanak: Jak oceniasz możliwość rozwoju zawodowego w firmie, w której pracujesz? Czy łatwo jest awansować, osiągać sukcesy, czy raczej jest to niemożliwe? Często spotykamy się z ludźmi, którzy pomimo zapewnień firmy, że daje ona możliwość rozwoju, awansów, osiągania sukcesów itp. uważają, iż jest to niemal niemożliwe z uwagi na fakt, iż ludzie stanowią tylko tanią siłę roboczą. Dla firmy są wykresami, liczbami i statystykami a w takich warunkach ciężko osiągnąć coś więcej. Jak Ty to oceniasz?

Agata: W obu firmach nie było szans na rozwój zawodowy, zresztą ja nigdy nie traktowałam tych prac jako mojej „ścieżki” kariery. Nie było po prostu stanowisk, na które można było awansować. Ewentualnie po dwóch, albo nawet trzech latach, można było dostać awans, który wiązał się z nieznaczną podwyżką, dodaniem do nazwy stanowiska słowa „starszy” i absolutnie żadną zmianą  zakresu obowiązków.

Paulina Kanak: Jakie sposoby motywowania stosuje Twój Pracodawca? Czy stosuje je w ogóle i czy one wpływają w jakikolwiek sposób na Twoje działania w pracy?

Agata: W drugiej firmie mój menedżer stosował metodę kija jako sposobu motywowania. Dodam tutaj, że jest to firma koreańska. Było to coś na zasadzie „zrób to, bo inaczej wylecisz”. Oczywiście nigdy nie powiedział tego wprost.

Paulina Kanak: Jakie masz najbardziej przykre doświadczenia związane z pracą w korporacji? Z jakimi trudnościami się spotkałaś?

Agata: Nie chciałabym zająć dwóch kartek odpowiadając na to pytanie. Przez dwa lata pracy w koreańskiej firmie prawie codziennie wracałam do domu psychicznie wykończona. Fizycznie też, bo najczęściej pracowałam średnio 10 godzin dziennie, często nawet 12, a mój rekord to 16 godzin (w domu byłam o 1:00 w nocy). Mój szef potrafił zadzwonić do mnie po godzinach pracy (chociaż „godziny pracy” w tej firmie to bardzo umowny termin) i zapytać gdzie jestem i dlaczego sobie poszłam do domu. I na koniec dodać jego słynne, pasywno-agresywne „Trudno, jakoś sobie bez ciebie poradzimy”. Bardzo wiele gróźb usłyszałam od szefa, zawsze jednak nie mówił niczego wprost i zawsze mówił wszystko półżartem. Apogeum osiągnęłam w styczniu zeszłego roku, kiedy po błędnie wykonanym raporcie, nad którym pracowałam przez 5 godzin w sobotę, spędziłam półtorej godziny w toalecie płacząc. Po tym dniu podjęłam decyzję, że nie przedłużę umowy i dopiero od tej pory zaczęłam do wszystkiego podchodzić z dystansem (No, bo co najgorszego mogą mi zrobić? Zwolnić mnie? – tak sobie myślałam). Dodatkowo jeszcze jako jedyna w firmie nie dostałam podwyżki, co tyko przelało czarę goryczy.

Paulina Kanak: Czego nauczyłaś się podczas pracy w korporacji?

Agata: Mówią, że do pracy w korporacji trzeba mieć „twardy tyłek”. I chyba tego właśnie się nauczyłam, jak być twardą. A przede wszystkim tego, że nie mam wpływu na to jakim ktoś jest szefem czy współpracownikiem, mam natomiast wpływ na to, jak ja reaguję na tych ludzi.

Paulina Kanak: Jak praca w korporacji wpływa na Twoje życie poza pracą? Jak przekłada się na życie rodzinne, towarzyskie?

Agata: Pracując do późnych godzin wieczornych nie miałam czasu wolnego. Nie byłam w stanie się umówić z nikim, ponieważ nigdy nie potrafiłam przewidzieć o której tego dnia wyjdę z pracy. Przez to moje życie towarzyskie bardzo podupadło.

Paulina Kanak: Jak uważasz dlaczego ludzi pomimo wypalenia, zniechęcenia i niezadowolenia z pracy w korporacji nie potrafią się z niej wyrwać? Myślisz że to kwestia „zasiedzenia”, pieniędzy, a może czegoś jeszcze innego?

Agata: Myślę, że głównie chodzi o pewien komfort i niechęć do przechodzenia przez kolejne procesy rekrutacyjne. Może jeszcze brak pomysłu na siebie, praca w korporacji wydaję się po prostu najłatwiejszym wyborem.

Paulina Kanak: Od czego Twoim zdaniem zależy to w jaki sposób toczą się losy zespołu/grupy? Kto jest odpowiedzialny za to, że praca jest „fajna”, albo „beznadziejna”? Jakie czynniki się na atmosferę składają?

Agata: Uważam, że dobry lider to podstawa. Siła owszem tkwi w grupie, ale bez odpowiedniego przywództwa nie ma szans na powodzenie  wykonaniu określonych celów.

Paulina Kanak: Jak osoby w korporacji reagują na niesłuszne traktowanie innych? Spotkałaś się z sytuacją psychicznego nękania pracowników, wymuszania na nich jakiś rzeczy? Jak ludzie się do tego odnoszą?

Agata: Wielokrotnie spotkałam się w mojej firmie z niesłusznym traktowaniem pracowników. Miałam jednak wrażenie, że większość z nich po prostu przyjmowała te wszystkie groźby czy krzyki w milczeniu i nikt na to nie reagował. Były sytuacje, kiedy trzeba było dłużej zostać w pracy, a ktoś zgłaszał menedżerowi, że nie może zostać. Często słyszał wtedy „Idź, ale jutro możesz już nie wracać”. Tyczyło się to głównie pracowników magazynowych.

Paulina Kanak: Czy Twoim zdaniem Pracownicy znają swoje prawa? Czy może pozostają bierni, przyjmując wszystko co każe im się zrobić bez mrugnięcia okiem? I jaki stosunek do praw Pracownika mają Twoi przełożeni?

Agata: Prawdopodobnie znają swoje prawa, ale nikt nigdy nie powiedział na głos, że np. zgodnie z kodeksem pracy nie wolno pracować w nadgodzinach tak długo. Miałam wrażenie, że byłam jedyną osobą, która się buntowała przeciwko takiej formie pracy, innym to nie przeszkadzało. Zwłaszcza, że za pracę w godzinach nadliczbowych otrzymywaliśmy wynagrodzenie.

Paulina Kanak: Czy odczuwasz w swojej firmie dyskryminacje wobec kobiet? Ja w swojej karierze zawodowej spotkałam się kiedyś z opinią, iż jako osoba na stanowisku kierowniczym nie powinnam zatrudniać kobiet, szczególnie młodych, ponieważ one zaraz zajdą w ciąże i tyle z tego będzie… Chciałabym poznać Wasze odczucia w tym temacie? Czy Ty jako matko odczuwasz to że jesteś „inna” tylko dlatego że chcesz albo masz już dziecko?

Agata: Ja niestety jestem potwierdzeniem tej opinii. Kiedy zaszłam w ciążę od razu udałam się na zwolnienie lekarskie. Wtedy większość kobiet pracujących w mojej firmie powiedziało mi, że zrobiłoby dokładnie to samo. Ja udałam się na zwolnienie głównie dlatego, że wolałam nie testować, czy moje prawa kobiety w ciąży będą respektowane. Zresztą mój szef oznajmił mi „uczciwie” w dniu, kiedy przyszłam ze zwolnieniem, że zgodnie z polityką firmy po powrocie z macierzyńskiego zostanę prawdopodobnie zwolniona.

Muszę tu jednak podkreślić, że gdybym zaszła w ciążę w poprzedniej firmie (niemiecko-francuska korporacja), nie poszłabym na zwolnienie i pracowałabym w ciąży. Tam jednak nie było takiego poziomu stresu i prawa pracownika zawsze były respektowane.

Ola, BranżaTelekomunikacja

Paulina Kanak: Jak oceniasz możliwość rozwoju zawodowego w firmie, w której pracujesz? Czy łatwo jest awansować, osiągać sukcesy, czy raczej jest to niemożliwe? Często spotykamy się z ludźmi, którzy pomimo zapewnień firmy, że daje ona możliwość rozwoju, awansów, osiągania sukcesów itp. uważają, iż jest to niemal niemożliwe z uwagi na fakt, iż ludzie stanowią tylko tanią siłę roboczą. Dla firmy są wykresami, liczbami i statystykami a w takich warunkach ciężko osiągnąć coś więcej. Jak Ty to oceniasz?

Ola: Awansować można w sumie łatwo – kiedy tylko jest rekrutacja na stanowiska bądź czas podwyżek co wiąże się ze zmianą „o oczko” stopnia zaszeregowania, jednak do pewnego momentu. Firma, w której pracuje ma siedzibę główną w Warszawie i jednak większość ciekawszych stanowisk jest właśnie tam. W Wrocławiu można maksymalnie osiągnąć poziom Kierownika, bądź jak jest konkurs to Regionalnym, ale to jest niezwykle rzadko.

Paulina Kanak: Jakie sposoby motywowania stosuje Twój Pracodawca? Czy stosuje je w ogóle i czy one wpływają w jakikolwiek sposób na Twoje działania w pracy?

Ola: Wg mojego pracodawcy – jest motywacja. Wg większości pracowników, nie. Oczywiście wiąże się to z branżą naszą, czyli telefonia komórkowa. Mamy premie za sprzedaż (co powinno być motywujące), przeróżne konkursy itp. Niestety po tylu latach pracy, motywacja moja jest zdecydowanie na niższym poziomie niż kiedyś.

Paulina Kanak: Jakie masz najbardziej przykre doświadczenia związane z pracą w korporacji? Z jakimi trudnościami się spotkałaś?

Ola: Najgorsze dla mnie jest brak możliwości stałych godzin pracy, aby pogodzić pracę z życiem rodzinnym. Choć zdaję sobie sprawę, że większość osób teraz pracuje w trybie zmianowym , mnie jest ciężko wracać do domu po godzinie 22 i od świtu być na obrotach związanych z życiem rodzinnym. Ale jakoś daje radę J

Paulina Kanak: Czego nauczyłaś się podczas pracy w korporacji?

Ola: Zarządzania swoim  czasem w mikrominucie 🙂 przede wszystkim pracy w zespole z przeróżnymi charakterami no i cierpliwości.

Paulina Kanak: Jak praca w korporacji wpływa na Twoje życie poza pracą? Jak przekłada się na życie rodzinne, towarzyskie?

Ola: Życie rodzinne ubolewa najbardziej – nie mogę być często z rodziną, kiedy tego potrzebuje, bo muszę być  w pracy. Praca zmianowa powoduje, że weekendów wolnych mam garść, a i tak często wypada, że mam ich jeszcze mniej, bo jakaś zmiana personalna się pojawia.

Życie towarzyskie, to praktycznie i tak jest praca 🙂 znajomych większość mam z pracy – są to przyjaźnie, bliższe znajomości – spędzamy razem czasem na wspólnych wyjazdach, spotkaniach, grillach itp. Tu jest największy minus tych znajomości, że rozmowy ZAWSZE schodzą na tematy służbowe. Naszym partnerom życiowym nie zawsze to odpowiada, ale już chyba się przyzwyczaili, chociaż walczą z tym.

Paulina Kanak: Jak uważasz dlaczego ludzi pomimo wypalenia, zniechęcenia i niezadowolenia z pracy w korporacji nie potrafią się z niej wyrwać? Myślisz że to kwestia „zasiedzenia”, pieniędzy, a może czegoś jeszcze innego?

Ola: Myślę, że to kwestia przede wszystkim braku odpowiedniej oferty na rynku pracy, która by zadowoliła i zachęciła do zmiany. Strach przed zmianą – jednak tu gdzie jesteśmy już znamy wszystko i wiem co z czym i do czego.

Paulina Kanak: Jaka jest Twoim zdaniem różnica pomiędzy praca w dużej korporacji a praca w mniejszej firmie?

Ola: Nie mam zdania w tym temacie, gdyż od zawsze pracuję w dużej korporacji.

Paulina Kanak: Od czego Twoim zdaniem zależy to w jaki sposób toczą się losy zespołu/grupy? Kto jest odpowiedzialny za to, że praca jest „fajna”, albo „beznadziejna”? Jakie czynniki się na atmosferę składają?

Ola: Wszystko jest w głowie każdego z nas. Wiadomo, że w zespole ośmioosobowym każdy ma inne podejście do spraw, ale wystarczy, że dwie osoby zaczną „marudzić” i to się mimo wszystko przełoży na pracę całego zespołu. Ale tak jak napisałam, każdy ma swój rozum i wie po co i w jakim celu przychodzi do pracy.

Należy niestety pamiętać, że jak jest za dobra atmosfera w biurze/sklepie/placówce to to się nie za bardzo podoba pracodawcy. Tam gdzie są przyjaźnie, koleżeństwo ponoć nie ma pracy.

Paulina Kanak: Jak ogólnie oceniasz pracę w korporacji?

Ola: Praca w korporacji jest ciężkim orzech do zgryzienia dla osoby z zewnątrz. W moim domu są dwa światy zawodowe – ja korporacja i mąż. Czasami nawet mi zarzuca, że podchodzę do dzieci „zero jedynkowo”. Niestety korporacja wyucza w nas ciągły bieg, bycie na już, robienie wszystkiego w pośpiechu i w nerwach. Moim największym błędem i wadą jest to, że przenoszę pracę na życie prywatne a co za tym idzie – jestem ciągle  w pracy.

Paulina Kanak: Czy pracując w dużej korporacji można się realizować, czy raczej mamy do czynienia z sytuacją gdzie Pracodawca narzuca nam cele i bez względu na to czy one nam się podobają czy nie musimy je zrealizować?

Ola: To chyba zależy od charakteru naszej pracy. Akurat w moim przypadku mamy narzucone cele i zadaniem jest ich realizacja.

Paulina Kanak: Jak osoby w korporacji reagują na niesłuszne traktowanie innych? Spotkałaś się z sytuacją psychicznego nękania pracowników, wymuszania na nich jakiś rzeczy? Jak ludzie się do tego odnoszą?

Ola: Ponoć same maile o realizacji wyników i rankingu pracowników to już jest nękanie J słyszałam o takich przypadkach jak mobbing u siebie w pracy ale więcej szczegółów nie znam, gdyż osoby zainteresowane były spoza regionu.

Paulina Kanak: Czy Twoim zdaniem Pracownicy znają swoje prawa? Czy może pozostają bierni, przyjmując wszystko co każe im się zrobić bez mrugnięcia okiem? I jaki stosunek do praw Pracownika mają Twoi przełożeni?

Ola: Pracownicy znają swoje prawa – ale nie wszyscy. Jeżeli chce się coś osiągnąć to niestety trzeba szukać regulaminów, paragrafów aby udowodnić, że tak jest. Najlepszy pracownik to taki, który robi co ma robić. Tematem starym jak rzeka jest czas pracy matek/rodziców – niby jest to 8 h dziennie, ale zawsze pojawiają się jakieś pisma aby wyrazić zgodę na dłuższą pracę. Można nie podpisać, ale wtedy można już liczyć się z tym, że nie każda prośba będzie realizowana.

Paulina Kanak: Czy odczuwasz w swojej firmie dyskryminacje wobec kobiet? Ja w swojej karierze zawodowej spotkałam się kiedyś z opinią, iż jako osoba na stanowisku kierowniczym nie powinnam zatrudniać kobiet, szczególnie młodych, ponieważ one zaraz zajdą w ciąże i tyle z tego będzie… Chciałabym poznać Wasze odczucia w tym temacie? Czy Ty jako matko odczuwasz to że jesteś „inna” tylko dlatego że chcesz albo masz już dziecko?

Ola: Jako matka, odczuwam to, że jestem bardziej zorganizowana i skora do zmian grafikowych niż osoby, które nie mają życia rodzinnego. Naprawdę J osoby samotne/w związkach partnerskich są osobami, które niechętnie podchodzą do zmian godzin pracy/dni wolnych. Natomiast osoby posiadające rodzinę, jakoś lepiej rozumieją potrzebę nagłych zmian, takich z dnia na dzień

Paulina Kanak: Czy Twój pracodawca/przełożony wspiera Cię w osiąganiu celów? Czy to jest osoba na którą możesz liczyć w firmie, która wstawi się za swoimi Pracownikami, czy raczej jest tak, że jesteś skazana na samą siebie?

Ola: Mój bezpośredni przełożony jest właśnie taką osobą – obroni, skarci kiedy trzeba ale i tak jest ostoją i podporą w trudach realizacji celów i staje na głowie aby nam pracownikom pomóc. Nie mamy styczności z szefami naszych szefów –  kontakt z nimi jest tylko przez bezpośredniego przełożonego.

Paulina Kanak: Olga, czy są jeszcze jakiekolwiek inne doświadczenia związane z pracą w korporacji, którymi chciałabyś się podzielić? 🙂

Ola: Praca w korporacji powinna uczyć przede wszystkim szacunku do drugiej osoby, ale niestety najczęściej się słyszy, że jest się po prostu kolejną cyferką, kolorem w tabeli, miejscem w rankingu. Jak jest realizowane wszystko to jest się super pracownikiem i podawanym się jest za przykład, ale wystarczy, że tylko się jednostkowo powinie noga i już jest się na szarym końcu. Nie ma w korporacji tego czynnika ludzkiego za dużo 🙂

LUDZIE FUNDAMENTEM SUKCESU

Wyniki, liczby i statystyki nie biorą się same z siebie. Żeby je stworzyć potrzebny jest punkt odniesienia, pewne założenia i dane. Wszystko to tworzą ludzie, bez których firma nie mogłaby funkcjonować. Zastanawiający jest fakt, że bardzo często spotykam się z sytuacją (i z tego co widzę Wy również), gdzie pomimo tego że człowiek w organizacji jest ważny o ile nie najważniejszy, to znaczy niewiele. Zgodzę się z tym, że w firmie spotykamy różne osoby. Bywają tacy, którzy mają większe umiejętności, szybciej przyswajają wiedzę, bardziej się angażują i są wsparciem dla zespołu, bywają również tacy, którzy po prostu robią swoje i robią to dobrze, ale nie wychylają się za bardzo a są i tacy, którzy zupełnie sobie nie radzą i wymagają więcej uwagi. W mojej ocenie tych najsłabszych nie spisuje się na straty a fakt, iż potrzebują oni więcej uwagi i zaangażowania ze strony kierownictwa nie oznacza, że są nic nie warci. Każdy kierownik, manager czy dyrektor zatrudniający osobę bez większego doświadczenia w danej branży powinien zdawać sobie sprawę z tego, że będzie musiał poświęcić więcej czasu i energii na dostosowanie takiej osoby do środowiska, w którym miałaby się ona odnaleźć. Bardzo dobrze jest mi znana sytuacja w której jednostki wybitne, których utrata waży na realizacji celów całego zespołu a nawet centrum, są  traktowane inaczej. Inaczej patrzy się na ich błędy, na niedociągnięcia i na niewywiązywanie się z błahostkowych zasad panujących w firmie. Czy to jest w porządku względem innych, słabszych osób, które na takie traktowanie nie zasługują? Jest to rzecz, która do dziś zaprząta mi głowę. Z jednej strony jest Pracownik, który umie wiele, bez którego wiem, że ciężko będzie zrealiować dany projekt, z drugiej strony jest też pracownik, który ma trudności w realizacji powierzonych zadań – standardowych zadań. I jest jeszcze trzecia strona w której Ty, kierownik zespołu masz świdomość, że nie poświęciłeś wystraczająco dużo pracy nad efektywnością “słabszego”. I nie jest to kwestią “lubię”, “nie lubię”, “chcę”, “nie chcę” tylko kwestią czasu, którego ewidentnie brakuje w nadmiarze powierzonych obowiązków. Niestety dzieje się tak dlatego, że wiele firm pomimo obietnic nie stawia na rozwój Pracownika, tylko koncentruje się na tym jak maksymalnie go wykorzystać a w przypadku, kiedy trzeba w niego zainwestować pieniądze i czas woli pozbyć się kłopotu i zatrudnić nowego, świeżego i chętnego do pracy człowieka. Nie jest to polityka, którą uważam za stosowną i absolutnie się z nią niezgadzam jednak zdanie “szaraka” ma tutaj niewielkie znaczenie. Można się przeciw temu buntować, można szukać dalej i rozwijać skrzydła poza instytucjami, których polityka uderza w nasze zasady i priorytety. Na całe szczęście na korporacji świat się nie kończy, to tylko kwestia naszych wyborów.