Dlaczego Snapchat?

utworzone przez | Lip 31, 2016 | Nowości | 1 komentarz

Znajomi często pytają mnie po co właściwie mi ten Snapchat, przecież jest tyle portali społecznościowych, z których korzystam, że posiadanie kolejnego wydaje się całkowitą stratą czasu. Ale poza gronem bliskich mi osób, jest całkiem spora grupa ludzi, która do tej pory jeszcze do Snapchata się nie przekonała, może dlatego, że nie wszysycy rozumieją po co on powstał? Dzisiaj mam misję, żeby przekonać wszystkich do tego, że Spanchat jest inny niż wszystkie pozostałe portale społecznościowe, co czyni go wyjątkowym i warto z niego korzystać.

Snapchat jest serwisem społecznościowym. Ale co go wyróżnia spośród innych takich jak Facebook, Twitter czy Instagram? Przede wszystkim to, że wiadomości, które wysyłamy w formie tekstowej, w formie zdjęcia czy filmu znikają po max 10 sekundach. Autor sam decyduje jak długo ma wyświetlać się u odbiorcy jego wiadomość, czyli od 1-10 sekund. Wiem, powiecie, że przecież na Facebooku też możecie publikować zdjęcia, wysyłać je w prywatnych wiadomościach i wrzucać filmy, ale tam nie zrobicie tego z taką lekkością i bez zastanowienia, więc można powiedzieć, że Snapchat pomaga w gospodarowaniu naszym czasem 😉 Ile razy mieliście tak, że po zrobieniu zdjęcia chcieliście podzielić się nim na jakimkolwiek portalu społecznościowym, ale nagle okazało się, że zdjęcie jest niewyraźne, albo mało profesjonalne, albo „co inni pomyślą?”, nie wspominając już o tym, że ktoś zobaczy, że na ścianie jest plama i jeszcze mama się dowie, że ta impreza której miało nie być się odbyła? 🙂 W tak krótkiej wiadomości, którą wysyłacie przy użyciu Snapchata mama nawet nie zauważy, że ta impreza na której jesteście obywa się w jej domu, ponieważ skupi się na waszym uśmiechu, na tym co mówicie, w co jesteście ubrani i czy świeci słońce a nie na szczegółach takich jak plama na ścianie. Nikt nie wróci już do Waszego zdjęcia, żeby je ponownie przeanalizować i pokazać znajomym jak macie brudno, albo czysto, albo w co byliście ubrani, ponieważ ten materiał zaraz zniknie. 🙂

Zdarzają się też takie chwile, którymi chcemy dzielić się z najbliższymi i nie chcemy aby cały Facebook o tym wiedział. Snapchat daje nam taką możliwość. Ponadto aplikacja działa bardzo szybko i intuicyjnie: odpalam ikonę na telefonie i z automatu otwiera się panel do zrobienia zdjęcia lub nakręcenia krótkiego filmu, kiedy skończę naciskam „wyślij” i zaznaczam znajomych, do których chce aby wiadomość trafiła i gotowe. Nie zastanawiam się nad trybem publikowania, nad portalem, nie musze wyszukiwać aplikacji. Klikam 3 razy i wysyłam konkretny przekaz.

Aplikacja sprawdza się więc świetnie, jeżeli chcemy zaprezentować komuś jak wygląda nasz dzień, kiedy chcemy zrobić coś śmiesznego, głupiego, nudnego – to zaraz zniknie. Nikt więc nie powie Wam „znowu wrzuciła post z dzieciakiem”, albo „ile razy można oglądać jej kota”, albo „nie wiem po co ona to wrzuciła, nikogo to nie obchodzi”. A może kogoś obchodzi? 🙂 Poza tym, często jest tak, że w naszym napiętym kalendarzu brakuje czasu na wykonanie telefonu do rodziny czy przyjaciół i swobodną konwersacje, opowiadanie co u nas słychać, co robiliśmy, widzieliśmy itp. Nie mamy nawet czasu na rozmowę przez Facebooka i zazwyczaj po krótkim „cześć, u mnie dobrze” stwierdzamy, że odezwiemy się później i to następuje dopiero po 3 miesiącach. A Snapchat pozwala nam utrzymywać kontakt z tymi, z którymi chcemy go mieć i w formie obrazów mówić im co u nas słychać. I nam łatwiej jest się zorganizować, żeby taki krótki materiał przygotować i drugiej osobie, żeby go zobaczyć. To oczywiście nie zastąpi nam rozmowy, ale jest formą przekazu.

Mnie podoba się jeszcze jedna rzecz, że Snapchat nie promuje takich inicjatyw jak lajki, udostępnienia, nie ma gonitwy kto ilu ma znajomych, kto czyj post udostępnia i kto kogo obserwuje. Nie o to w tym chodzi. Kameralność jaką daje nam ten portal jest chyba też czymś, co staje się ostatnio bardzo pożądane. Ja osobiście już się trochę przejadłam facebookowym show i nieco inaczej ten portal wykorzystuje. Wiem, że jest tam wiele wartościowych profili oraz informacji, które pochłaniam, ale nie mam potrzeby wrzucania i pisania z taką częstotliwością jak kiedyś. Przede wszystkim nie mam potrzeby pisania tam o sobie. Ponadto popularność Facebooka przekłada się również na to, iż staje się częstym i łatwym łupem dla hakerów i wirusów, z którymi nie chce się przyjaźnić.

Osobiście, mimo wszystko uważałabym na to co przez Snapchata publikujemy. Mówią, że w przyrodzie nic nie ginie i w Internecie też nie 😉 Mam nadzieję, że do Snapchata Was przekonałam i też zaczniecie z niego korzystać, a jeżeli nie chcecie to przynajmniej nie będzie Was dziwiło, że ktoś snapuje 🙂